Ach, sushi Białołęka. Ta popularna azjatycka forma sztuki kulinarnej o skromnym pochodzeniu możliwa jest do spróbowania w Sushiberry na warszawskiej Białołęce. Ta urocza, subtelna kuchnia, która zaspokaja bez wywoływania przerażającej śpiączki węglowodanowej. Niektórzy nazywają to nowym zdrowym fast foodem. Niektórzy nazywają to sztuką wysoką. Chcę tylko nazwać to obiadem. Niedawno wróciłem z rodzinnej wycieczki do Warszawy, gdzie moja rodzina zjadła kilka fachowo przygotowanych dań z sushi, pojawiło się pytanie: czy mogę zrobić dobre sushi w domu? Gotowałem dużo włoskich potraw, tworzyłem wiele chińskich potraw i eksperymentowałem z indyjskimi potrawami.
Dlaczego nie spróbować sushi? Z dwóch umysłów pomyślałem, że robienie sushi będzie albo dość proste, albo zupełnie poza moim zasięgiem. Po pierwsze, zastanawiałem się, jak trudne może być? Ugotuj trochę ryżu, weź trochę nori, pokrój rybę, julienne trochę warzyw i awokado, zwiń wszystko razem i voila! Będę miał ten cudowny i przemiły smak domu, prawda? Ale wiedziałem też, że kucharze sushi spędzają całe życie na doskonaleniu rzemiosła, więc czy naprawdę mogę oczekiwać, że moje starania pierwszego stopnia przyniosą coś w sposób podobny do smakowitej azjatyckiej potrawy, którą poznałem i uwielbiam? Czy moja kuchnia po prostu skończyłaby śmierdząca jak ryba i spalony ryż? Był tylko jeden sposób, aby się dowiedzieć. Na początek szybko zeskanowałem kilka książek o robieniu sushi Białołęka. To zapewniło podstawy na temat narzędzi, składników, historii sushi i prezentacji. Poszukałem go i obejrzałem kilka filmów zrób to sam, a potem porozmawiałem z szefami kuchni w mojej ulubionej restauracji sushi, która z wdzięcznością włączyła się do nich z fachowymi wskazówkami na temat wszystkiego, od technik krojenia ryb po niejasnych dostawców owoców morza. Wreszcie, mając dużo informacji w głowie, ale bez doświadczenia, wiedziałem, że muszę ubrudzić rękawice z jednym palcem, więc zapisałem się na „kurs sushi Białołęka”, klasę dla początkujących szefów kuchni.
Opuściłem klasę – dwugodzinne tour de force umiejętności sushi – z realistyczną nadzieją na zrobienie własnego. Po kilku sesjach w sushi Białołęka, które mam teraz pod ręką, zdaję sobie sprawę z moich początkowych oczekiwań i obaw. Sprawienie, by sushi smakowało dobrze, nie stanowi problemu. Moja kuchnia nie pachnie rybami ani palonym ryżem.